O nas
STRONA GŁÓWNA >>

Dzisiaj jest Sobota, 15 Grudzień 2018 r. Imieniny: Celiny, Ireneusza, Niny

Co nowego?

Depeche Mode - Playing The Angel

"Zanim zaczęliśmy pracę nad tą płytą, czułem, że mamy jeszcze coś do zrobienia," przyznaje Dave Gahan pytany o jedenasty studyjny album Depeche Mode Playing The Angel . I dlatego właśnie, ta najsłynniejsza na świecie wywrotowa grupa elektro-pop, nestorzy death disco po raz pierwszy od czasu wydanej w 2001 roku i sprzedanej w dwumilionowym nakładzie płyty Exciter znów spotkali się w studiu. Z poczuciem, że czeka ich jeszcze dużo pracy i że niejedno muszą jeszcze udowodnić. Jak rzecz ujmuje ich wokalista: "Nagraliśmy wspólnie kilka dobrych płyt, ale nadal jest przed nami ta najlepsza z możliwych."Pomimo znacznego sukcesu wszystkich projektów solowych oraz nie zważając na fakt, że każdy z nich prowadzi zgoła odmienne życie z własną rodziną w tak odległych miejscach jak Londyn, Kalifornia i Nowy Jork, muzycy nie potrafili zignorować coraz silniejszego pragnienia nagrania wspólnie drugiej w XXI wieku płyty Depeche Mode.
Playing The Angel to zadziwiająco świeży, żywiołowy album, który ukazuje się na rynku dokładnie 25 lat po przełomowym debiucie Depeche Mode (chociaż debiutancki singiel zespołu "Dreaming Of Me" pojawił się w lutym 1981 nakładem Mute, Depeche Mode zaczęli pracować nad swoim prototypowym brzmieniem elektro już rok wcześniej). W ciągu ćwierć wieku zespół sprzedał ponad 50 milionów płyt, wydał aż 38 przebojowych singli w Wielkiej Brytanii (29 z nich dotarło do pierwszej dwudziestki, 12 - do pierwszej dziesiątki) i 13 płyt z pierwszej dziesiątki list przebojów (w tym dwie składanki, The Singles 81-85 i The Singles 86-98 oraz płytę live 101 w 1989 roku). Każde kolejne wydawnictwo było wielkim krokiem naprzód pod względem muzycznym i tekstowym, dzięki czemu Depeche Mode uznawane jest obecnie za jedną z najlepszych obok U2 brytyjskich grup ery post-punkowej.Tytuł jedenastego krążka Depeche Mode zaczerpnięty został, jak twierdzi Fletch, z tekstu innej piosenki zatytułowanej "The Darkest Star". Płyta powstawała w Santa Barbara, Nowym Jorku i Londynie, w studiach położonych niedaleko domu odpowiednio Martina, Dave'a i Fletcha. Nagrania rozpoczęły się w styczniu 2005 roku w Kalifornii. Po pięciu tygodniach, jak zapewnia Fletch, mieli już gotowych 11 piosenek: "To prawdziwy rekord świata jeśli chodzi o Depeche Mode. Po dwóch latach szefowania (Toast Hawaii), przyznaje, trudno było mi wrócić do zespołu. Przypominało to przejście od dyktatury do demokracji." Dodaje, że atmosfera w studiu była jednocześnie ekscytująca, ale i trudna.
oczucie wielkiego wyzwania, odkrywanie nowych dróg w dużej mierze zrodziło się dzięki producentowi płyty, Benowi (Doves, Blur) Hillierowi. "Człowiek powinien ciągle odkrywać samego siebie," twierdzi Dave, "dlatego powinno się pracować z coraz to nowymi ludźmi, którzy będą ci nieustannie podnosić poprzeczkę, będą podrzucać nowe pomysły. Myślę, że wybór Bena Hilliera był strzałem w dziesiątkę." Wszyscy trzej członkowie zespołu, z typową dla siebie przewrotnością, byli niezwykle zadowoleni, kiedy dowiedzieli się, że Ben nieszczególnie lubi muzykę Depeche Mode. "Nie był naszym wielkim fanem," zauważa Dave. "Bardzo mnie to ucieszyło." Fletch dodaje: "Najlepsze w tym wszystkim było to, że nie miał żadnych uprzedzeń wobec nas ani wobec pracy z nami." Obiektywne, spokojne podejście producenta pomogło stworzyć odpowiednią atmosferę w studiu. "Ben to bardzo spokojny człowiek, otacza go jakaś aura, która pozwoliła nam dobrze pracować," stwierdza Martin. "Potrzebowaliśmy kogoś, kto by nas doglądał, niczym wychowawca, kto kontrolowałby nasze poczynania i starał się, żebyśmy nie zboczyli z raz obranego kierunku."
scy zgodnie twierdzą, że Playing The Angel ma nieco szybsze tempo niż Ultra czy Exciter, przez co płyta zyskuje na dynamice, jest żywsza. Ben Hillier przedkłada syntezatory analogowe nad elektroniczne, co również miało wpływ na ostateczne brzmienie płyty, brzmienie, z którym zespół się utożsamia, brzmienie przywodzące na myśl Black Celebration czy Violator . Jest to także pierwszy album, na którym znalazły się trzy kompozycje autorstwa Dave'a Gahana ("I Want It All", "Suffer Well" i "Nothing's Impossible") , zachęconego pozytywną reakcją na Paper Monsters i pragnącego mieć swój udział w tworzeniu płyty. Kiedy Dave po raz pierwszy prezentował własną twórczość Martinowi, miał nie lada tremę: "Czy miałem tremę? Byłem przerażony. Było to naprawdę bolesne doświadczenie. Myślę, że i on był zdenerwowany." Dave, szczery i bezpośredni jak zawsze, wyjaśnia: "I Want It All" to utwór o tym, że, chociaż mam wszystko, czego mi potrzeba, nie potrafię dostrzec ani docenić dobra, które mnie spotyka, i robię wszystko, żeby to zniszczyć. W jakiś naturalny sposób zdaję się szukać w tych najlepszych nawet rzeczach czegoś negatywnego, nawet w mej cudownej żonie i wspaniałych dzieciach. Ciągnie mnie do tego, co nie jest dla mnie dobre, niekoniecznie muszą to być narkotyki czy alkohol. Chodzi raczej o poczucie, że mam coś dobrego, co zaczynam stopniowo niszczyć, tak że na koniec zostaję z niczym. Tak jakbym odrzucał to wszystko z poczuciem, że na to nie zasługuję. Teraz jestem w znacznie lepszym stanie. Coraz częściej jestem wdzięczny za to, co mam, chociaż zgodnie z prawdą należałoby powiedzieć za to, czego nie mam."
in odpowiadał za pozostałych dziewięć utworów i jak zwykle w zdecydowany, bezkompromisowy sposób opisał ciemną stronę ludzkiej natury. Teksty i tytuły piosenek mówią same za siebie - zawierają biblijne niemalże aluzje do cierpienia i grzechu, złości i bólu. Sam przyznaje pół-żartem, że po drugiej stronie pięknej książeczki zaprojektowanej przez Antona Corbijna powinien znaleźć się podtytuł: Ból i cierpienie w zmiennym rytmie. "Dave twierdzi, że udało mi się zbudować 25-letnią karierę w oparciu o jeden i ten sam temat. Nie zgadzam się: mam aż dwa wielkie tematy!"
ny o tematykę płyty Martin przyznaje z uśmiechem: "Wszystko co ciekawe dla nieco mniej normalnych ludzi." A na poważnie, pierwszy singiel, jak twierdzi, napisał dla swoich dzieci i o nich właśnie, ponieważ piosenka powstawała w czasie, kiedy rozwodził się z żoną, chociaż "The Sinner In Me" ("I've never been a saint/Not renowned for my restraint" Nigdy nie byłem święty/niczego sobie nie odmawiałem) może w równym stopniu odnosić się do każdego z członków grupy, stwierdza Martin." Nie należy jednak mówić o Depeche Mode jako o siewcach smutku. "Dla mnie nasza muzyka w ogóle nie jest przygnębiająca. Zawsza pojawia się w niej element nadziei. I mam nadzieję, że element ten zwycięża jednak w naszej muzyce." Dave: "Traktujemy naszą pracę poważnie, co może stwarzać ciężką i mroczną atmosferę. Jednak zdarza się, że trochę luzujemy i dajemy czadu."
laying The Angel zespół odzyskuje siły witalne, optymizm, słychać wielką satysfakcję z tego, co udało im się osiągnąć. Potwierdzeniem tego jest nieskrywana radość Dave'a, Martina i Fletcha związana z powrotem do Depeche Mode, w przeddzień premiery nowej, doskonałej płyty oraz wyprzedanego, międzynarodowego mega-tournee, które świadczy o niezliczonych zastępach fanów grupy na całym świecie. "Czuje się tak za każdym razem," przyznaje Fletch. "Ciągle nagrywamy dobre płyty i gramy udane koncerty. To wielki zaszczyt i przywilej."
zcza Dave docenia własną sytuację. "To, że udało nam się tyle osiągnąć w ciągu tych 25 lat, że tyle przeżyliśmy... Gdybym miał wybrać jakiś zespół, który najprędzej się rozpadnie, postawił był cały swój majątek na nas!" dodaje ze śmiechem. "Myślę, że należymy do tej samej kategorii co U2 czy R.E.M. i nie mamy już wiele wspólnego z pododbnymi nam zespołami, które powstawały w tym samym czasie co my. Chociaż tak naprawdę to nigdy nie mieliśmy z nikim zbyt wiele wspólnego, co podsumowując oznacza, że Depeche Mode jest jedyne w swoim rodzaju. Ale trzeba ciągle się starać szukać nowych rzeczy, nowych zawodowych i artystycznych wyzwań. Nie chodzi o to, żeby być od kogoś lepszym. Musimy być przygotowani na ciężką pracę, ponieważ ciągle pojawiają się nowe zespoły, które mają znacznie większą motywację niż my. Ja straciłem motywację w połowie lat dziewięćdziesiątych, ale teraz udało mi się ją odzyskać. Dostałem drugą szansę. Znacznie lepiej czuję się jako członek Depeche Mode teraz niż 15 lat temu."

Inne informacje: Tutaj...

Wydawnictwo: EMI Music Poland.
Dodaj swoją opinię...
PODYSKUTUJ NA FORUM

Aktualizacja: 16.10.2005

Poprzednia Następna

OPINIE INTERNAUTÓW:

Obecnie brak wpisów.

Muzyka polska
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyka zagraniczna
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyczny deser
MUZYKA Z GŁOŚNIKA...
EKRANIZACJA
LISTY PRZEBOJÓW
CHWILA WYTCHNIENIA
NO TO GRAJ
TROCHĘ SOFTU
NA FALI
UJAWNIJ SIĘ
WYWIADY
SZAŁ CIAŁ
PIGUŁKA
Muzyczny odlot
WYDARZENIA KULTURALNE
MODERN ROCK REV.
Listy przebojów
BILLBOARD SINGLES (18.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

EUROCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

UKCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

Subskrypcja
ZAREJESTRUJ SIE (NOWY FORMULARZ)
Muzyczne szukanie

 
 
 

Tysiące tanich przedmiotów!
Tysiące tanich przedmiotów!

W górę

DNC | REKLAMA | POCZTA | POMOC | ZUIOP

Wszelkie prawa zastrzeżone - DNC WebDesign 2000 - 2018