O nas
STRONA GŁÓWNA >>

Dzisiaj jest Czwartek, 17 Sierpień 2017 r. Imieniny: Anity, Elizy, Mirona

Wywiady

Wywiad z członkami zespołu Globetrotters po ich ostatnim koncercie podczas poprzedniej trasy wiosną 2004 r.. STRONA: 1

Ostatnim miastem na liście było Jastrzębie Zdrój, gdzie podczas pożegnalnego koncertu Kuba Badach tak oto skwitował całą trasę: "To była gehenna!". Owszem, można by te słowa potraktować poważnie, jednak tajemniczy uśmiech wokalisty w kaszkiecie mówił sam za siebie...
S.Holeksa: A co na to Bernard Maseli, zwany pieszczotliwie przez pozostałych Globetrottersów Benkiem?
B. Maseli: Trasa była naprawdę fenomenalna. Zespół jest w bardzo dobrej formie, przyjęcia były wszędzie fantastyczne i mieliśmy ogromną zabawę w każdym miejscu: i na scenie, i poza nią. To wręcz coś nieprawdopodobnego! Uśmiałem się na tej trasie jak nie pamiętam kiedy. Cały czas na wesoło, fantastyczne nastroje od samego rana do późnej nocy. Mieliśmy olbrzymią pasję i troszkę smutno, że się właśnie ta trasa kończy i trzeba czekać następne pół roku na następną. W Jastrzębiu graliśmy po raz trzeci, to miejsce znamy już bardzo dobrze i tę publiczność też. Jest ona bardzo życzliwa, bardzo słuchająca i "czyta" to wszystko, co gramy. Mówię także o tekstach, które są takie, a nie inne, ale są bardzo dobrze odbierane, dokładnie tak, jaki był zamysł tego wszystkiego. I to jest fenomenalne! Większość utworów, które Globetrottersi zagrali podczas koncertu, pochodziły promowanej przez nich podczas trasy drugiej płyty "Fairy Tales In The Trees" ("Jungle Book", "See You!", "You are not Here", "Over The Kalaghari", "Fatima", na bis "Disco II"), ale znalazły się i 2 kawałki z pierwszego krążka "World music" ("Stay in Neverland", "Journey a pleasant"). Jednak to nie wszystko, bo...
...między tym były jeszcze co najmniej 4 kawałki. Są to takie improwizowane, zupełnie otwarte formy, stanowiące rodzaj łączników między utworami i bardzo często je na koncertach wykonujemy, żeby utrzymać świeżość. Chodzi o to, że za każdym razem są grane inaczej, bo nie wiadomo, co który z nas zagra i co zaproponuje. I całe te przejścia buduje się właściwie na pierwszym impulsie. Powoduje to jednak, że cała forma - pomimo tego, że używamy tych wszystkich maszyn, automatów, samplerów, etc. - jest jednocześnie bardzo otwarta i jesteśmy w stanie utrzymać świeżość i napięcie całego zespołu.
Owszem, ale takie improwizacje powodują, że trudno się doliczyć ilości utworów...
(śmiech) Ludzie faktycznie czasami nie wiedzą, czy to jest już nowy utwór, czy to jeszcze tamten stary, bo te utwory się łączą, jeden wychodzi z drugiego. Ale to też jest mój taki zamysł, bo myślę, że są potrzebne i przerwy, i takie przejścia; koncert musi mieć swoją dramaturgię. I wszyscy bardzo uważnie wtedy podążają za tym, co się dzieje, bo... coś się dzieje (śmiech).
Skąd czerpiecie inspiracje?
Myślę, że jeżeli się tego słucha, to jest to oczywiste. Nie jestem natomiast w stanie nazwać muzyki, którą gramy, choć wielokrotnie nas o to pytano. Nie mam najmniejszego pojęcia (śmiech). Mam jedynie nadzieję, że jest to "nasza" muzyka. Myślę, że jest oryginalna i świeża, no i oczywiście słychać w niej bardzo dużo elementów etnicznych. Ale na to wszystko z kolei składa się osobowość każdego z muzyków. Gdyby się przyjrzeć uważnie, każdy z nas jest z innej działki muzycznej, ale równocześnie to wszystko, co robimy wspólnie spaja się w jedną całość. Dla mnie samego jest to tajemnica, dlaczego tak się dzieje. Próbowaliśmy to nawet zanalizować, ale odpowiedzi na to nie mam. Każdy z nas wkłada całą swoją energię, całą swoją duszę w to wszystko i z tego się jakoś rodzi ta cała muzyka. Ale myślę także, że to czas stanowi o zamyśle tego wszystkiego. Gramy z sobą już prawie 4,5 roku, bardzo dobrze się rozumiemy na scenie, a jeśli wszystko jest w porządku, to jesteśmy w stanie rzeczywiście grać wspólnie. I ja to sobie strasznie, strasznie cenię, to było moje marzenie i właśnie się spełniło. Kiedy widzę czterech ludzi, którzy robią coś wspólnie i są w stanie wyjść poza ramy samej kompozycji, tworząc coś na bieżąco na scenie, czego w ogóle nikt z nas sobie nie założył i nikt z nas w takim momencie nie wie, jak to się zacznie i jak to się skończy... co gorsza.... (śmiech), to jest to fenomenalne.
Kto jest autorem granych na koncercie utworów?
Ja! (śmiech), wszystkie kawałki były moje.
No, nieźle... Jak widać wykonuje Pan kilka zawodów naraz. Policzmy: wibrafonista, kompozytor, aranżer, producent... A do tego jeszcze Pan wykłada na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej AM w Katowicach i często koncertuje... Jak udaje się to Panu wszystko połączyć?
Nasza kadra składa się w 95% z muzyków koncertujących i wszyscy mamy tę samą sytuację. Jeżeli prowadzi się działalność koncertową, to wiąże się to z intensywnym trybem życia. W moim przypadku jest jeszcze o tyle trudniej, że mieszkam w Sopocie, więc każdego tygodnia muszę przyjechać na południe Polski, bo albo mam tutaj jakieś nagrania, albo muszę z kimś zagrać, no i poza tym sam koncertuję. Ale jak dotychczas wcale tego nie odczuwam. Czasami są takie sytuacje na uczelni, że jest sesja zaliczeniowa i akurat wtedy mam bardzo często przerwę w graniu koncertów, no i wtedy czuję, że jadę specjalnie na tę sesję z Sopotu... Natomiast co do tej trasy... Dzisiaj kończymy w Jastrzębiu i wracam do Katowic, od jutra siedzę przez 4 dni na uczelni, bo mam z wszystkimi chłopakami (studentami AM w Katowicach, przyp. red.) zajęcia, potem wyjeżdżam na tydzień na trasę, znowu wracam do Katowic na zajęcia, znowu wyjeżdżam na trasę. I tak to wypada cały czas.
A plany związane z The Globetrotters?
Właśnie będziemy mieli zaraz (po koncercie, przyp. red.) spotkanie, usiądziemy i będziemy o nich rozmawiać. I chodzi tu raczej o ustalenie terminów, bo z nami jest o tyle idiotyczna sytuacja, że mamy dużo propozycji koncertowych, natomiast każdy z nas żyje dość intensywnie. Kuba jest szefem swojej kapeli "Polucjanci", Jerzy pracuje bardzo dużo, Nippy nie dość, że też bardzo dużo pracuje, to jeszcze mieszka w Holandii, no a ja też mam zupełnie inne zajęcia. Jest nam dosłownie ciężko znaleźć czas, żeby pojechać na trasę. Moglibyśmy grać dużo więcej koncertów, bo po tych 4 latach stało się coś tak pięknego - o czym nie marzyłem! - że to się wszystko jakby samo zaczęło napędzać. Ludzie dzwonią do nas i pytają o koncerty, żebyśmy przyjechali, żebyśmy nie musieli niczego na siłę załatwiać. Natomiast mamy kłopot, żeby w ogóle zebrać nas wszystkich do kupy... (śmiech) Ale na pewno w przyszłym roku wydajemy nową płytę studyjną (trzecią już), ponieważ jestem bardzo konkretny, jeśli chodzi o ten okres - jedna płyta na 2 lata. To jest konieczne. Co roku płyta nie musi być nowa, natomiast jeden krążek co 2 lata powoduje, że wszystko jest w dalszym ciągu żywe. Tak, że w przyszłym roku z pewnością na milion procent (uśmiech) będzie nowa płyta studyjna; zresztą Grześ mówił na koncercie, że pierwsze 4 nowe utwory powstały. Oczywiście nie graliśmy ich dzisiaj, bo oczywiście zostawiłem sample w Katowicach i zapomniałem... (śmiech) No, a w tym roku jeszcze myślimy o tym, żeby nagrać płytę live akustyczną w rozszerzonym składzie o bębny, żeby z tych wszystkich maszyn można było zrezygnować. Ale na to z kolei są potrzebne pieniądze, a nie wiem, czy znajdzie się sponsor, który nam dopomoże. Jeżeli się znajdzie, to plany te zrealizujemy, jeśli nie, zrobimy to kiedy indziej.
Czy może Pan zdradzić, co będzie na tej najnowszej płycie studyjnej?
Oj, chyba nie. Natomiast myślę, że będzie to bardzo duże zaskoczenie dla wszystkich, ale w tym pozytywnym sensie. Sądzę, że wszyscy będą naprawdę zadowoleni. My również, bo być może to jest dla nas "ten" moment na nagranie płyty. Strasznie dużo nauczyliśmy się przy dwóch poprzednich, zresztą drugą płytę nagraliśmy sami, nie mając żadnego doświadczenia w tej materii! Teraz dużo czasu upłynęło, bardzo mocno się podszkoliliśmy na wielu płaszczyznach i naprawdę dużo czasu poświęciliśmy ucząc się rzeczy nie związanych z graniem. To jest w ogóle zawsze frajda bawić się z programowaniem, z obsługą studia, z nagrywaniem. To także nowe kontakty związane z nagraniem płyty. Generalnie myślę, że ta płyta trzecia to będzie coś, co mi w głowie świszczy od 4 lat; jestem nawet tego pewny! No a teraz akurat jest czas na nagranie i nawet gdybyśmy mieli robić tę płytę pół roku, to tak będzie. Bo jak dotychczas przy nagrywaniu każdej płyty było fajnie. I ja to strasznie kocham, to przecież dzieci nasze także! (uśmiech) Natomiast jeśli chodzi o kwestie czysto muzyczne, to na poprzednich krążkach bywało różnie: tu było lepiej, tam było gorzej, nigdy to nie było tak, jak bym chciał. Ale z tą płytą będzie inaczej. Obiecuję to wszystkim.

Dodatkowe informacje: www.jasnet.pl

| 1 |
Muzyka polska
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyka zagraniczna
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyczny deser
MUZYKA Z GŁOŚNIKA...
EKRANIZACJA
LISTY PRZEBOJÓW
CHWILA WYTCHNIENIA
NO TO GRAJ
TROCHĘ SOFTU
NA FALI
UJAWNIJ SIĘ
WYWIADY
SZAŁ CIAŁ
PIGUŁKA
Muzyczny odlot
WYDARZENIA KULTURALNE
MODERN ROCK REV.
Listy przebojów
BILLBOARD SINGLES (18.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

EUROCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

UKCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

Subskrypcja
ZAREJESTRUJ SIE (NOWY FORMULARZ)
Muzyczne szukanie
 
 
 

Tysiące tanich przedmiotów!
Tysiące tanich przedmiotów!

W górę

DNC | REKLAMA | POCZTA | POMOC | ZUIOP

Wszelkie prawa zastrzeżone - DNC WebDesign 2000 - 2017