O nas
STRONA GŁÓWNA >>

Dzisiaj jest Piątek, 16 Listopad 2018 r. Imieniny: Edmunda, Marii, Marka

Co nowego?

Nawet Turnau

Po trzech latach oczekiwania - bo tyle minęło od premiery albumu ULTIMA (1999) - Grzegorz Turnau nagrywa nowy materiał z rozmachem sięgającym od Krakowa po... Grecję. Ale pozostaje wierny zarówno muzykom (trzon jego zespołu praktycznie się nie zmienił), jak ulubionym poetom (wracają między innymi i Zabłocki i Moczulski i cummings) oraz inspiracjom - krakowsko smyczkowym i teatralnie dętym. Artysta wykorzystał trzyletnią przerwę w nagraniach na stworzenie porywającego materiału na miarę najlepszych utworów z trzech ostatnich płyt, a chociaż jego instrumentarium rozszerzyło się w tym czasie (m.in. o głosy kobiece i gitarę elektryczną), nawiązuje świadomie do swej najbardziej przełomowej płyty: TO TU, TO TAM z 1995 roku.
Poezja K. I. Gałczyńskiego ma wiele cech wspólnych z muzyką Grzegorza Turnaua: lotność, lekkość, niepowtarzalność. Jest podobnie nieprzewidywalna i emanuje z niej autentyczna siła twórczego natchnienia. Nic dziwnego, że to właśnie Liryka, liryka otwiera nową płytę i utwór ten - wybrany na singiel - jest dobrym zwiastunem tego, co nas na niej czeka. Uroczy wiersz Gałczyńskiego (właściwie wybrane fragmenty), inspirowały już wcześniej polskich kompozytorów (m.in. Stanisława Syrewicza) - Turnau potraktował wiersz po swojemu i nadał mu lekko swingujący klimat.
Piosenka Gniew powstała do tekstu Michała Zabłockiego, przed laty najważniejszego współautora repertuaru Grzegorza Turnaua, natomiast sam tekst został zainspirowany książką, "Ikonologia według Rippy". Mamy tu mocne, chwilami "bolesne" brzmienie - nawiązujące chwilami do piosenek Billy'ego Joela, którego Turnau bardzo lubi, ale też wykraczającego daleko poza ich popularny idiom. Utwór bije kontrastami: refren i canto to dwie zupełnie odmienne melodie. "Tak jak w gniewie" - powiada Turnau.
A czy można mówić o trwałej kontynuacji współpracy pomiędzy dwoma artystami? Być może. Michał Zabłocki jest także reżyserem teledysku do singla Liryka, Liryka.
Cieszy natomiast bardzo dalsza fuzja talentów Grzegorza Turnaua oraz poety Leszka Aleksandra Moczulskiego, zapoczątkowana na płycie ULTIMA (1999). Moczulski to jeden najważniejszych autorów polskiej piosenki poetyckiej, dość przypomnieć, że to spod jego pióra wyszedł niegdyś epokowy Korowód (wykonywany przez Grechutę) i to on napisał przed laty niezapomnianego Linoskoczka, śpiewanego przez Grzegorza Turnaua w duecie z Janem Kantym Pawluśkiewiczem na TO TU, TO TAM (1995).
Najnowsza płyta przynosi aż trzy piosenki do słów Moczulskiego. Ze sztambucha to przewrotny pomysł na piosenkę w czasach, w których mało kto pamięta, co to takiego ów tytułowy sztambuch. Ale Turnau nadał wierszowi adekwatną oprawę muzyczną: fortepian w romantycznym, salonowym stylu, delikatny akompaniament smyczków. "Nikt nie jest samotny, choćby żył samotnie" - czysta poezja śpiewana i, można rzec, klasyczny Turnau. Albo, jak podpowiada sam artysta. "żart z klasycznego Turnaua".
Za to Oddal żal otwiera fortepianowy riff, któremu nie sposób etykietki "klasycznego Turnaua" nie przypiąć - przywodzi na myśl i 24 smutki i Cichosza. Najważniejsza jest tu jednak świeżość i odkrywczość harmoniczna. "Budowanie piosenki tak, abym sam był zaskoczony tym, co nastąpi dalej" - jak mówi kompozytor. I słychać tę świeżość.
A żeby ów tryptyk Turnau-Moczulski zamknąć, musimy po raz kolejny odwołać się do pamięci naszych dziadków - kto też dziś jeździ "do wód"? Tak jednak brzmi tytuł wiersza Leszka Aleksandra Moczulskiego. Do wód! (tak, tak, z wykrzyknikiem) to już bardzo "amerykański" w klimacie utwór saksofonowo fortepianowy, który zawdzięcza tyleż sztuce Billy'ego Joela, co saksofonom Wayne'a Shortera.
Jednym z największych zaskoczeń albumu NAWET jest z pewnością "rzecz egejska", Różo wiatrów, różo losu, do wspólnego tekstu Moczulski oraz Jarosława Kiliana. Ta piosenka powstała już po wizycie w Atenach i możemy podziwiać chłonność artysty, akumulującego śródziemnomorskie inspiracje. Pieśń ma zarówno klimat world music w warstwie rytmicznej, jak i rys zaskakującej oryginalności brzmieniowej, będącej tu zasługą altowiolisty zespołu Kroke, Tomasza Kukurby. Muzyk opanował umiejętność śpiewu jednoczesnego z grą na altówce i jego kapela jest już dziś światową sensacją.
Czyżby, po greckich wycieczkach w czasie i miejscu, powracała tu "harfa eolska"?
Kolejne pieśni pochodzące - jak poprzednia - z przedstawienia teatralnego z muzyką Grzegorza Turnaua, "Przygody Sindbada", to Przez siedem mórz i Szukaj przygody (ta druga według Leśmiana). Ponownie pojawiają się greckie aluzje, ale także przesłanie całkiem współczesne i powracające na tej płycie: w chaosie otaczającego nas świata jedynie miłość daje nadzieję przetrwania. "Faustyczny motyw wiecznej kobiecości i miłości, która jest siłą sprawczą", nie wymaga - według Turnaua - tłumaczenia, bo jest stary jak świat. Ale samo ujęcie tematu zainspirował poniekąd Bronisław Maj, współautor przedstawienia teatralnego "Wiecznie zielone jest drzewo życia".
Bronisław Maj to kolejny krakowski autor, którego teksty "nobilitowała" w ostatnim czasie muzyka Grzegorza Turnaua. Warto przypomnieć, że obaj twórcy połączyli siły w warszawskim wystawieniu "Żab" Arystofanesa w Teatrze Narodowym, w którym Maj jest autorem nowej adaptacji antycznego tekstu, Turnau kompozytorem muzyki oraz... jednym z aktorów. Tak, to ten mężczyzna jeżdżący z akordeonem na rowerze - nie radzimy próbować tego w domu. Przypominamy, że Grzegorz Turnau zamierzał kiedyś zostać aktorem, co tłumaczy w pewnym stopniu jego teatralne fascynacje.
Wiersz Leśmian powstał właśnie do przedstawienia "Wiecznie zielone jest drzewa życia", symfonicznej całości (wykonywanej z udziałem m.in. Justyny Steczkowskiej i Wojciecha Malajkata). Jej fragmenty znalazły się na albumie NAWET w nowych opracowaniach. Stamtąd pochodzą także utwory: Sancho (Dytyramb), gargantuańska pochwała życia realnego i zmysłowego i hymn wielbiący "niezwykłość zwykłości" oraz Na połowie czasu. Epicki rozmach tej drugiej kompozycji uzasadnia kontekst filozoficzny, choć Turnauowi daleko chyba jeszcze do refleksji "połowicznych".
Romans Turnaua z teatrem nie jest bynajmniej niczym nowym - przypomnijmy, że już na repertuar jego albumu z piosenkami dla dzieci, KSIĘŻYC W MISCE (1998), złożyły się utwory z przedstawień scenicznych. Kolejny przykładem takiego mariażu muz jest utwór Kiedyś nadejdzie taki dzień, pochodzący ze znanego dramatu Weissa "Marat/Sade" w reżyserii Tadeusza Bradeckiego, po części w adaptacjach literackich reżysera. Majestatyczny i krakowski, zwłaszcza w aranżacji kwartetu smyczkowego, ale też przemawiający głosem postaci historycznej, pani Corday, zabójczyni Marata.
"Uważni słuchacze" Grzegorza Turnaua (samo określenie trąci tautologią, jako że nie sposób słuchać tego artysty od niechcenia) zauważyli z pewnością, że większość jego płyt zdobią piosenki do wierszy amerykańskiego poety e.e.cummingsa w przekładach Stanisława Barańczaka (na wszystkich płytach z wyjątkiem pierwszej, znajdziemy co najmniej jeden tekst cummingsa). Tym razem jest to prawdziwa perełka - miniatura Jeśli szukasz prawd, z bluesową gitarą i fortepianem elektrycznym, trwa zaledwie minutę, ale o "szukaniu prawd" mówi więcej, niż niejedna uczona rozprawa.
Największą ozdobą najnowszego albumu jest niewątpliwie duet Grzegorza Turnaua ze wspaniałym pieśniarzem greckim, Georgem Dalarasem. Jak się okazało panowie słuchają się nawzajem z uwagą i śledzą wzajemne poczynania. Pierwszym owocem tej wzajemnej fascynacji było nagranie piosenki Louloudi z ostatniej płyty greckiego mistrza, THE RUNNING ROADS (nagranej z udziałem artystów tej miary, co Sting czy Al Di Meola). Polska wersja językowa Kwiat, jest dziełem Mai Sikorowskiej i Antoniny Turnau. Powstała poruszająca pieśń o zaiste ponadczasowym pięknie ("bonusem" tej edycji jest polskojęzyczna wersja utworu wykonana solo).
Tradycję międzynarodowych duetów warto kultywować, ale w dorobku Grzegorza Turnaua trzeba odnotować tradycję jeszcze inną i nową. Nie zapominajmy, że artysta bardzo często sam pisał teksty swoich piosenek (m.in. Kawałek cienia albo Pamięć). Następnie ograniczył tę sferę aktywności twórczej, oddając pole ulubionym poetom, niemniej z pisaniem nie zerwał. Na obu ostatnich albumach jego dziełem są utwory tytułowe, wcześniej Ultima Thule, obecnie Nawet. Należy więc zwrócić uwagę, że zawsze są to teksty najwyższych lotów. "Nawet jeśli nas nie czeka dionizyjski bal, [...] będę zawsze kochał". I tak w ostatnim utworze płyty powraca miłość jako absolutnie jedyny środek i cel zarazem. A czego? Chyba istnienia. Nawet.

Inne informacje: Tutaj...

Wydawnictwo: Pomaton EMI.
Dodaj swoją opinię...
PODYSKUTUJ NA FORUM

Aktualizacja: 30.10.2002

Poprzednie Następne

OPINIE INTERNAUTÓW:

Obecnie brak wpisów.

Muzyka polska
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyka zagraniczna
CO NOWEGO?
STARE, NOWE I NAJNOWSZE
SHOW MUST GO ON!
NA POWAŻNIE
NAJ...LINKI
Muzyczny deser
MUZYKA Z GŁOŚNIKA...
EKRANIZACJA
LISTY PRZEBOJÓW
CHWILA WYTCHNIENIA
NO TO GRAJ
TROCHĘ SOFTU
NA FALI
UJAWNIJ SIĘ
WYWIADY
SZAŁ CIAŁ
PIGUŁKA
Muzyczny odlot
WYDARZENIA KULTURALNE
MODERN ROCK REV.
Listy przebojów
BILLBOARD SINGLES (18.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

EUROCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

UKCHART SINGLES (21.02)

1. ED SHEERAN - Shape Of You

Subskrypcja
ZAREJESTRUJ SIE (NOWY FORMULARZ)
Muzyczne szukanie

 
 
 

Tysiące tanich przedmiotów!
Tysiące tanich przedmiotów!

W górę

DNC | REKLAMA | POCZTA | POMOC | ZUIOP

Wszelkie prawa zastrzeżone - DNC WebDesign 2000 - 2018